Ja pierniczę… Przepraszam pamiętniczku, że tyle nie pisałem, ale taki jestem zarobiony. Nawet z piwkiem przy kompie nie siadam, bo mnie ciągle Jarek nachodzi, albo Tadzio, i ciągle ktoś coś ode mnie chce. Tadzio na przykład znów o szambie zaczął, bo Maryśka wypalantowała, że nie ma nic przeciw in vitro. No to Tadzio łaps za telefon i do mnie: Co ty sobie, Rezydent, myślisz! Weź tą swoją babę za kudły, niech takich świństw nie opowiada, bo nie dam Jarkowi ani rozgrzeszenia, ani błogosławieństwa…
A znów Jarek, wpada i wrzeszczy: Ja im pokażę, ja im pokażę traktaty, tu mi kaktus wyrośnie, jak ten traktat sejm przyjmie. I tak jakoś na tę rękę spoziera, palcem maca, sprawdza czy co? No i kazał mi wystąpić z orędziem. Mówi: Wystąpisz, Rezydent, z orędziem do ciemnego ludu. Masz mu powiedzieć, tylko tak ładnie bez stękania, że nasz traktat to miodzio, ale złe czai sie wszędzie, i nie daj Boziu, jak się odwrócimy, to ten Tusek zaraz coś chachmęcić zacznie… Ciemny lud to kupi. Zresztą ty tylko pamiętaj, żeby nie stękać, a ja ci tekst orędzia sam napiszę…
No i napisał. Wziąłem coś na dyspepsję, żeby nie stękać, ale Maryśka mówi, że w moim wypadku to nie pomaga. Tadzio ma rację, jędza jedna.
Zrobili mi taki teledysek, nagraliśmy to wszystko wcześniej, żebym w tym samym czasie, co orędzie do ciemnego ludu będzie leciało, mógł z klubami dyskutować o tym traktacie… Gupki, gadały ze mną, nawet nie wiedząc, że ja już podsumowanie tej dyskusji pół dnia wcześniej na teledysek nagrałem…
Chciałem, żeby mi za podkład muzyczny dali “Mission impossible”, ale Anka powiedziała, że lepiej kołysankę z “Domu”. Niby że ja jak ten dobry dozorca, co domu pilnuje, łata, śmieci wymiata… Powiedziała, że na image dobrze zrobi łagodna melodia. Maryśka złośliwie dodała, że może by tak “Jana Serce”, bo też serdce szczypatielnoje, a tam mamusia rządziła, no i kanał był, jak ten z traktatem… Jędza, powiadam ci, jędza… Jak Tadzio mówił? Za kudły i do kuchni? Coś w tym jest… In vitro jej sie zachciało….
PS. Maryśka zajrzała mi przez ramię i gderze, że to nie “Dom” był tylko “Polskie drogi”, ale co ona tam wie…