Czkawka codzienna

Przy myciu podłogi

Limoniki: Obyczajowe: Bas maj 7, 2008

Kategoria wpisu: Limeryki, humorek — didixi @ 4:16 przed południem

Pewien bas, o piątej nad ranem,
postanowił zaśpiewać sopranem,
a że nie miał predyspozycji
zawezwali sąsiedzi policję,
co uwiozła basa w nieznane.

 

LIMONIKI: Obyczajowe: Rozrodczy maj 6, 2008

Kategoria wpisu: Uncategorized — didixi @ 4:16 przed południem

Raz wyemancypowana blondynka
zapragnęła koniecznie mieć synka.
Dała więc ogłoszenie -
treści tu nie wymienię -
powiem tylko z naganą: Fe, świnka.

 

To be? maj 5, 2008

Kategoria wpisu: humorek — didixi @ 2:31 pm
 

Limoniki: Obyczajowe: Cierpienie maj 5, 2008

Kategoria wpisu: Limeryki, humorek — didixi @ 4:16 przed południem

Pewna pani, kto - nie wymienię,
zachłysnęła się zdrowym jedzeniem,
gdy waliły ją dzieci,
licząc że kęs wyleci, wyszeptała:
“Uszlachetnia cierpienie…”

 

Koniec maj 4, 2008

Kategoria wpisu: Uncategorized — didixi @ 6:53 pm
 

Limoniki: Ciekawe zawody: Milioner maj 4, 2008

Kategoria wpisu: Limeryki — didixi @ 4:16 przed południem
Raz nieślubny syn Rockefellera
bardzo z dziećmi ślubnymi zadzierał,
więc ojciec z niecierpliwości
policzył mu kijem kości,
mówiąc: “Co się będę z gówniarzem użerał!”
 

Limoniki: Ciekawe zawody: Pisuardessa maj 3, 2008

Kategoria wpisu: Limeryki, humorek — didixi @ 4:16 przed południem
Niepotrzebne skreślić…

Pisuardessa z Zakopanego
nie miała wydać ze złotego,
więc rzekła z nutą obrazy:
A sikaj pan dwa razy!
(Choć klient miał tylko jednego).

 

FRASZKI PARANOICZNE: E jak Ela i Edzio maj 1, 2008

Kategoria wpisu: Fraszki — didixi @ 6:03 pm

Emablowała Ela erotycznie Edzia
zwłaszcza gdy ówże Edzio w toalecie siedział.
A dajże dziecko spokój, bądźże powściągliwa.
Edward jest wszak człowiekiem (a kochankiem bywa…).

 

Zaginął kot maj 1, 2008

Kategoria wpisu: humorek — didixi @ 6:28 przed południem

 

FRASZKI PARANOICZNE: A jak Andrzej kwiecień 30, 2008

Kategoria wpisu: Fraszki — didixi @ 4:56 przed południem

(Zjadliwa ironia rodzinna na temat budowania domu za niewielkie pieniądze)

Argumentował Andrzej nie bacząc krytyki,
że bez łuków nieładne są okna attyki,
ale go skrzętna Kasia zbiła z pantałyku,
gdy mu przygrzała była ścierą po dymniku…